Co warto kupić w Truskawcu, w Ukrainie?

Co warto kupić w uzdrowisku Truskawiec?

na prezent?

dla siebie?

dla rodziny?

dla przyjaciół

 

 

Emeryt Pan Wojtek: Często jeździmy z żoną Marią do Truskawca leczyć się, do sanatorium Truskawiec. BO jest tu dobrze, nie, jest wspaniale, tutaj mamy 3 zabiegi dziennie, dobre wyżywienie, i jest tanio, bardzo tanio. Zwykle jesteśmy tutaj 2 tygodnie. Kiedyś byliśmy 3 tygodnie, ale to jednak za długo. Jeździmy do Truskawca do sanatorium od 3 lat i korzystamy z serwisu www.truskawiec.info.pl zarówno z cennych informacji, jak i również dokonujemy rezerwacji przez ten serwis, ponieważ ceny są niskie, a na miejscu mamy fachową opiekę rezydenta. Jesteśmy już dojrzałymi emerytami, ja mam 71 lat, a żona 69 lat. Serwis www.truskawiec.info.pl oferuje dla nas bardzo pożyteczną usługę transportu od drzwi do drzwi, czyli wychodzimy z domu i jedziemy do Truskawca do hotelu. To jest bardzo ważny dla nas argument, ogromna wygoda w naszym wieku. Tak więc korzystamy z serwisu www.truskawiec.info.pl ponieważ często mamy dużo bagaży, żona zawsze bierze dwa razy więcej rzeczy ode mnie, ale również kupujemy w Truskawcu wiele prezentów, pamiątek i użytecznych towarów, które nie sposób zakupić w Polsce.

Pytacie, więc odpowiadamy z Marią, co znajduje się na naszej liście zakupów:

Pani Emerytka Maria: ja kupuje tutaj ziołowe herbatki, od kobiet na ulicy, już za 15 hrywien, kupuje też ozokeryt, którym okładam bolące nogi, już w Polsce, zwłaszcza w zimowe dni, kupuje tu go za około 80 hrywien za kilogram, zwykle biorę 4-5 kg, bo często rozdaje moim koleżankom.

Wtrąca Pan Wojtek: oczywiście ozokeryt, jest bardzo łatwy do przygotowania w domu, wystarczy rozgrzać, aż stanie się płynny, przelać na folię w jakimś pudełku, odczekać, jak temperatura spadnie do 40-50 stopni i przykładać taki elastyczny i rozgrzany plaster na bolące miejsca.

Kontynuuje Pani Maria: kupujemy także alkohole tutejsze, miodówkę, i tą wódkę z papryką, zwykle w tutejszych sklepach w Truskawcu. Dla córki Ani kupuję wina, ale nie ukraińskie, tylko wina gruzińskie, są wspaniałe i tanie. Dla zięcia mąż zawsze kupuje dobry koniak gruziński, tutaj są dostępne w Truskawcu.

Pan Wojtek znów wtrąca: Ja kupuję od tutejszego, bimber truskawiecki po 60 hrywien za litr, ale najczęściej wypijam go tutaj ze znajomymi, do Polski wolę też kupić koniak, bo można przewieźć tylko 1 litr alkoholi wysokoprocentowych. Przeciwnie do upodobań córki Ani, kupuje tutejsze wina ukraińskie, są tanie, i dobre, zwłaszcza z południowej części Ukrainy sąsiadującej z Węgrami - słynne wino Tokay, cz też wina pochodzące z winnic przy granicy Mołdawii. Bo przecież Mołdawia słynie ze wspaniałych win. I oczywiście kupuje jeszcze piwa tutejsze: piwo lwowskie, piwo zakarpackie i bardzo mocne rosyjskie piwo Arsenał.

Mówi Maria: kupujemy też słodycze, dla wnuków. Tutejsze lwowskie czekoladki domowej roboty są najlepsze na świecie. Wnuki, zawsze czekają na te czekoladki. Pakowane są w piękne opakowania papierowe lub metalowe bombonierki. Są wspaniałe i zawsze tak świeże. O tylu smakach. Nigdy nie udało się nam wszystkich spróbować, bo jest ich kilkadziesiąt różnych smaków. W cukierni jest też wspaniała lwowska kawa, kupujemy z mężem zawsze do Polski. Ta kawa jest zawsze miłym wspomnieniem sanatorium Truskawiec. No i oczywiście te czekoladki.

Pan Wojtek dodaje: ja jeszcze kupuję tutaj prawdziwe i wspaniałe sery truskawieckie, zanim kupię codziennie odwiedzam w sklepie dziewczyny, które przygotowują codziennie degustację innych serów. Mamy też kartę Klienta z serwisu www.truskawiec.info.pl i dostajemy 3% zniżka na sery. Obsługa w sklepie jest wspaniała, pakują sery zawsze próżniowo, więc, jak jesteśmy już w Polsce, to rozpakowany ser smakuje, jakby dopiero go ekspedientka kroiła. Do tego sera wspaniałe sosy do serów o wielu smakach, no i oczywiście ogromny wybór win ukraińskich, gruzińskich i włoskich.

Pani Maria bierze siatkę z zakupami i pokazuje: to jest właśnie ten koniak....mąż kupił sobie cztery paczki papierosów Camel, bo więcej nie wolno przewieźć, na jedną osobę dwie paczki. Nie chcemy mieć problemów na granicy, polscy celnicy sprawdzają bardzo szczegółowo, a my nie lubimy mieć nieprzyjemności, my już wszystko na spokojnie, a tu w Truskawcu, jest bardzo spokojnie, codziennie wychodzimy na spacer i pijemy tutejszą leczniczą wodę Naftusia i Marię, co ciekawe ta woda traci swoje walory i wartości lecznicze już po 2-3 godzinach, więc wody stąd nie wozimy, ale codziennie tutaj rano i wieczór pijemy wodę Naftusia, wody są w różnych temperaturach, niektóre tylko używamy do płukania ust i gardła, na tarczycę i gardło... A jeszcze kupujemy tutaj po 11 hrywien kostkę chałwy, czekolady i ciastka o różnych smakach. Dla brata kupuję soki z granatu, bo są z Azerbejdżanu, a brat ma problemy ze złogiem, który mu zatyka pęcherzyk żółciowy, i ten sok bardzo mu pomaga...a z prezentów to dla drugiej córki Kasi kupiłam łańcuszek z koralików, ręcznie robiony za 1200 hrywien... a kupujemy też marynowane pomidory, takie okrągłe, małe, paprykę marynowaną i sałatki w słoikach...kupuję tutaj również sól truskawiecką Barbara... na targu kupiliśmy również wspaniały boczek truskawiecki...to wszystko, jak my spakujemy się, to podjeżdża mikro taksówka z serwisu www.truskawiec.info.pl i zawozi nas do domu.

 

Dziękujemy Pani Marii i Panu Wojtkowi za cenne informacje, co warto kupić w Truskawcu.

 

Dodajmy, że inni nasi Goście dodali do listy zakupów:

- maść żabi kamień z żywokostem

- maść z żywokostu z pijawkami

- wyciąg z borówek w tabletkach